W takiej Wielkiej Brytanii dziecko za zapytanie kolegi Murzyna, czy pochodzi z Afryki zostaje nazwane rasistą. Diabła zje, kto wyrozumie, co może być złego w ciekawości, czy ktoś skądś pochodzi, cy na ten przykład mieszka w danym miejscu od paru pokoleń, a stamtąd pochodzą przodkowie. Ale przecie nie idzie o to, coby rozumne przepisy wprowadzać ino takie, coby ludzie żyć nie mogli ich nie łamiąc, bo wtedy na każdego jakiś paragraf będzie.
A i u nas ostatnio padła propozycja, by za coś zwanego mowa nienawiści (czyli mówienie prawdy, ogólnie rzecz biorąc) można było wsadzić człeka do ciupy. Ma to niby chronić rozmaite mniejszości, ale w istocie ma być kolejnym kawałkiem totalniactwa na większość narzucanego. I zaś za odezwanie się będzie można być ściganym.
Dziwić by mogło, że są jeszcze ludziska, którzy szczerze wierzą, że tak właśnie powinno być. No ale, hej, nie dziwi, bo wszak głupich nigdy na świecie nie brakowało.
Kazkowa Perć
wtorek, marzec 6
środa, luty 29
Przykład od Niemców
Tak właśnie usłyszałem, co jest wielce prawdopodobne, jako to nowym prezydentem Niemiec ma zostać pastor Gauck. Czyli ten człek, który w Niemczech lustrację komuny robił stojąc na czele tamtejszego odpowiednika naszego IPN-u.
No i proszę, gdzie tera ci się podzieli, co to zazwyczaj twierdzą, jako Niemcy wszystko lepiej robią i na nich się nam trza wzorować? Jakowoś dziwnym trafem to z reguły ci sami, co też mówią, ze wszelakie próby zlustrowania naszego spadku po komunie to straszliwe barbarzyńswo jest i oblecha. No to, kruca fuks, jak? Jak ci Niemcy tacy są dobrzy (a trza przyznać, że państwo swoje to oni traktują poważnie i to świnto prowda), to może by i warto było trochę tego lustracyjnego barbarzyństwa do nas od nich przenieść, przykład od Niemców wziąć.
Ale jakoś teraz cicho te draby siedzą. No to niech i siedzą, bo na szczęście coraz wyraźniej do ludzisków dociera, jako ciemnotę im od dawna nieodmiennie wciskają.
No i proszę, gdzie tera ci się podzieli, co to zazwyczaj twierdzą, jako Niemcy wszystko lepiej robią i na nich się nam trza wzorować? Jakowoś dziwnym trafem to z reguły ci sami, co też mówią, ze wszelakie próby zlustrowania naszego spadku po komunie to straszliwe barbarzyńswo jest i oblecha. No to, kruca fuks, jak? Jak ci Niemcy tacy są dobrzy (a trza przyznać, że państwo swoje to oni traktują poważnie i to świnto prowda), to może by i warto było trochę tego lustracyjnego barbarzyństwa do nas od nich przenieść, przykład od Niemców wziąć.
Ale jakoś teraz cicho te draby siedzą. No to niech i siedzą, bo na szczęście coraz wyraźniej do ludzisków dociera, jako ciemnotę im od dawna nieodmiennie wciskają.
| I cóz? |
czwartek, luty 23
O delfinach
Słyszałem niedawno, co jakaś organizacja chce, żeby delfiny ze względu na ich rozum traktować etycznie jak ludzi. Czyli, na ten przykład, aby zabicie delfina jak zabójstwo traktować.
Coś w tym, rzec muszę, jest. Bo choć każde bydlątko swój rozum ma, to w różnym stopniu go mają. Mają swój rozum owieczki, a przecie nieraz trza owieczkę ubić na mięso, albo na skórę. Wilk poluje coby móc zjeść, z człeka też jest drapieżnik, co poluje na inne stworzenia dla polepszenia swego losu: czasem coby zjeść, czasem coby się przyodziać. Więc jak bydlątko trza ubić, no to trza, ino dobrze, coby się przy tym nie męczyło.
Ale z tymi delfinami to jakoś inaczej jest. Widziałem trochę delfinów, jakem był w Ameryce. I gadałem z paroma ludźmi, co się delfinami zajmowali. Znać, co to rozumne stworzenia. Czy zwać je zwierzętami - pewnikiem tak, wszak i człek do zwierząt jest przynależniony. Ale rozum, nawet inny i obcy trza szanować i uznać. Tak jak my byśmy chcieli, coby nasz rozum uznały ufoludki, jakby na naszej planecie im się zdarzyło wylądować.
Coś w tym, rzec muszę, jest. Bo choć każde bydlątko swój rozum ma, to w różnym stopniu go mają. Mają swój rozum owieczki, a przecie nieraz trza owieczkę ubić na mięso, albo na skórę. Wilk poluje coby móc zjeść, z człeka też jest drapieżnik, co poluje na inne stworzenia dla polepszenia swego losu: czasem coby zjeść, czasem coby się przyodziać. Więc jak bydlątko trza ubić, no to trza, ino dobrze, coby się przy tym nie męczyło.
Ale z tymi delfinami to jakoś inaczej jest. Widziałem trochę delfinów, jakem był w Ameryce. I gadałem z paroma ludźmi, co się delfinami zajmowali. Znać, co to rozumne stworzenia. Czy zwać je zwierzętami - pewnikiem tak, wszak i człek do zwierząt jest przynależniony. Ale rozum, nawet inny i obcy trza szanować i uznać. Tak jak my byśmy chcieli, coby nasz rozum uznały ufoludki, jakby na naszej planecie im się zdarzyło wylądować.
| I cóz? |
środa, luty 15
ACTA i emerytury
Janusz Korwin-Mikke napisał na swoim portalu, co "Myśli, że w sprawie emerytur opór będzie o wiele silniejszy, niż w sprawie ACTA". A ja tak se myślę, jako to ino marzenia ściętej głowy są.
Bo tak: cała ta ACTA dotyczy tego, co ludziska robią teraz. I oni widzą, co władza im tego chce zabronić i się burzą. A takie emerytury? Część powie: "Ja już za stary, mnie ta zmiana nie ruszy." Inny zaś: "Ja jeszcze młody, gdzie mi tam o emeryturze myśleć." A jeszcze inny: "Zanim mi przyjdzie czas na emeryturę, to się przepisy jeszcze parę razy zdążą zmienić." I tak się wszystko rozejdzie po kościach.
A tak przy okazji pod tym tekstem Korwina, com go wyżej zalinkował, dopisał się jeden taki, co się za bacę dla śmichu podaje. Ja się poczyta te głupoty, co nawypisywał, to widać, jako bacę to on w telewizorze najwyżej widział, a może nawet i kogoś ino za bacę przebranego.
Bo tak: cała ta ACTA dotyczy tego, co ludziska robią teraz. I oni widzą, co władza im tego chce zabronić i się burzą. A takie emerytury? Część powie: "Ja już za stary, mnie ta zmiana nie ruszy." Inny zaś: "Ja jeszcze młody, gdzie mi tam o emeryturze myśleć." A jeszcze inny: "Zanim mi przyjdzie czas na emeryturę, to się przepisy jeszcze parę razy zdążą zmienić." I tak się wszystko rozejdzie po kościach.
A tak przy okazji pod tym tekstem Korwina, com go wyżej zalinkował, dopisał się jeden taki, co się za bacę dla śmichu podaje. Ja się poczyta te głupoty, co nawypisywał, to widać, jako bacę to on w telewizorze najwyżej widział, a może nawet i kogoś ino za bacę przebranego.
| I cóz? |
piątek, luty 10
Kiedy protestują?
Wiecie, kiedy ludziska protestują? Nie wtedy, kiedy im źle. Jak im było i jest źle, to może i pojęczą, ale protestować zanadto nie będą. Za protesty, to biorą się wtedy jak im się zrobi gorzej niż mieli przedtem.
I niejedna władza to wykorzystuje. Daje ludziskom różne przywileje, takie, co to nigdy zbyt długo utrzymać się nie dadzą, daje i czeka. Jak już zaczyna iść ku gorszemu, to od rządzenia się odsuwa i daje władzę innym. A ci inni muszą się za naprawę wziąć, a naprawa nieraz boli. I wtedy ci pierwsi powiadają: widzicie, jak myśmy rządzili to wam o wiele lepiej było. I tak wracają do władzy i dalej to samo od nowa, a ludziska sami nie widzą, jak się za nos wodzić dają.
I niejedna władza to wykorzystuje. Daje ludziskom różne przywileje, takie, co to nigdy zbyt długo utrzymać się nie dadzą, daje i czeka. Jak już zaczyna iść ku gorszemu, to od rządzenia się odsuwa i daje władzę innym. A ci inni muszą się za naprawę wziąć, a naprawa nieraz boli. I wtedy ci pierwsi powiadają: widzicie, jak myśmy rządzili to wam o wiele lepiej było. I tak wracają do władzy i dalej to samo od nowa, a ludziska sami nie widzą, jak się za nos wodzić dają.
| I cóz? |
poniedziałek, luty 6
Jak liczyć owieczki
Dla odmiany coś luźniejszego. Pytają mnie ludziska, jak to jest, że jak idzie baca z owieczkami, albo jak rzuci baca okiem na halę, to od razu wie, czy wszystkie owieczki są, czy któraś się gdziesik zapodziała. Tajemnicy w tym żadnej nie ma: baca musi umieć szybko owieczki porachować. Dlatego też juhasy w liczeniu owieczek się wprawiają już od młodych lat.
A jak szybko liczyć, coby się po drodze nie pomylić? Różne są na to sposoby, ale najprostszy to jest taki, coby policzyć nogi i podzielić przez cztery. A na koniec ewentualnie odjąć psa.
A jak szybko liczyć, coby się po drodze nie pomylić? Różne są na to sposoby, ale najprostszy to jest taki, coby policzyć nogi i podzielić przez cztery. A na koniec ewentualnie odjąć psa.
| I cóz? |
czwartek, luty 2
Nocne gadki
Był u mnie niedawno ksiądz dobrodziej po kolędzie. Od wielu już lat zostawia sobie moją chałupę na sam koniec, bo wie, że jak wejdzie, to długo nie wyjdzie. Tak też było i tym razem. Przyszedł wczesnym wieczorem, jeszcze jasno było, z ministrantami. Co miał pokropić, pokropił, co się miał pomodlić to się pomodlił. A potem ministrantów odprawił i siedliśmy sobie do stołu coby pogadać.
Dobrze już po północku było, jak moja Baba przeprosiła dobrodzieja i poszła spać. A myśmy jeszcze gadali i gadali. Jakeśmy się pożegnali, to miało się do dnia. I jak potem się spać kładłem, tom se pomyślał, co dla takich gadek to warto na tym świecie żyć. Po trochu o wszystkim było: i o Panu Bogu, i o świecie, i o kraju, i o Podhalu i nawet o tym, co się za płotem dzieje.
W głowie sobie teraz to układam, coby długie rozmowy w krótkich zdaniach na bloga się nadających pomieścić. I pewnie, za jakiś czas, jak sobie już ładniuśko poukładam, to o tym i o owym napiszę.
Dobrze już po północku było, jak moja Baba przeprosiła dobrodzieja i poszła spać. A myśmy jeszcze gadali i gadali. Jakeśmy się pożegnali, to miało się do dnia. I jak potem się spać kładłem, tom se pomyślał, co dla takich gadek to warto na tym świecie żyć. Po trochu o wszystkim było: i o Panu Bogu, i o świecie, i o kraju, i o Podhalu i nawet o tym, co się za płotem dzieje.
W głowie sobie teraz to układam, coby długie rozmowy w krótkich zdaniach na bloga się nadających pomieścić. I pewnie, za jakiś czas, jak sobie już ładniuśko poukładam, to o tym i o owym napiszę.
| I cóz? |
sobota, styczeń 28
Grecka tama, czeski szpital
Jakiś czas temu pisałem o greckiej tamie. Tej, co to ja niby wybudowali i odebrali, a śladu po niej nie było. No i ostatnio dowiedziałem się, co podobna sytuacja miała miejsce znacznie bliżej nas, a mianowicie w Czechach. Tam wyszło na to, co jeden szpital ma o jeden budynek mniej, niż by to wynikało z dokumentacji. A ten widmowy budynek stoi sobie na papierze od jakichś kilkunastu lat. A sprawa się rypła przy okazji inwentaryzacji z zupełnie innych powodów.
Hej, wiem, co budyneczek gospodarczy to nie tama z jeziorem, ale i tak rzecz ciekawa, jak to mogło się przez tyle lat niewykryte uchować... Teraz to już sam nie wiem, czy na ten przykład idąc drogą wedle Murzasichla sam nie mijam jakichś budowli, których nie ma, choć ponoć są.
Hej, wiem, co budyneczek gospodarczy to nie tama z jeziorem, ale i tak rzecz ciekawa, jak to mogło się przez tyle lat niewykryte uchować... Teraz to już sam nie wiem, czy na ten przykład idąc drogą wedle Murzasichla sam nie mijam jakichś budowli, których nie ma, choć ponoć są.
| I cóz? |
wtorek, styczeń 24
Jak w osiemdziesiątym siódmym
Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą - powiada przysłowie. I dobrze powiada. A ostatnio coś tych wiórów po Polsce lata niemało, ino tych co rąbią nie widać. Czuję się trochę jak w osiemdziesiątym siódmym.
No bo popatrzcie tylko: a to kogoś zaaresztują, kto wydawałby się nie do tknięcia, generałów nie wyłączając; a to jak nie generał to pułkownik do siebie strzela i diabła zje, kto rozwikła, o co w tym idzie; a to zaś wychodzi na jaw, że to, co nam ostatnio jako świntą prowdę o katastrofie w Smoleńsku gadali, to teraz ino tyz prowda z tendencjami do gówna prowdy niezadługo.
A ci, co telewizor oglądają (ja nie oglądam to sam nie wiem), to mi mówią, jako tam ton się zmienia, linia pęka i niejeden teraz tam mówi tak, coby nic nie powiedzieć, a jak na ten przykład ma napisać "demokracja" to tak to robi, coby w razie czego powiedzieć, że to "dekoracja". Więc jednak coś się dzieje i podejrzewam, że podobnie jak po osiemdziesiątym siódmym przyszedł osiemdziesiąty dziewiąty, tak i teraz niedługo coś się wydarzy. Może nawet szybciej niż za dwa lata, bo samo życie przyspieszyło.
Ino mam obawy, co zaś nie będzie to to, na co wygląda i że zaś nas na dudków powystrychują.
No bo popatrzcie tylko: a to kogoś zaaresztują, kto wydawałby się nie do tknięcia, generałów nie wyłączając; a to jak nie generał to pułkownik do siebie strzela i diabła zje, kto rozwikła, o co w tym idzie; a to zaś wychodzi na jaw, że to, co nam ostatnio jako świntą prowdę o katastrofie w Smoleńsku gadali, to teraz ino tyz prowda z tendencjami do gówna prowdy niezadługo.
A ci, co telewizor oglądają (ja nie oglądam to sam nie wiem), to mi mówią, jako tam ton się zmienia, linia pęka i niejeden teraz tam mówi tak, coby nic nie powiedzieć, a jak na ten przykład ma napisać "demokracja" to tak to robi, coby w razie czego powiedzieć, że to "dekoracja". Więc jednak coś się dzieje i podejrzewam, że podobnie jak po osiemdziesiątym siódmym przyszedł osiemdziesiąty dziewiąty, tak i teraz niedługo coś się wydarzy. Może nawet szybciej niż za dwa lata, bo samo życie przyspieszyło.
Ino mam obawy, co zaś nie będzie to to, na co wygląda i że zaś nas na dudków powystrychują.
| I cóz? |
piątek, styczeń 20
O żołnierzach
Pytają czasem ludzie, czy trza coby nasi żołnierze jeździli na zagraniczne niebezpieczne misje.
Oczywiście - trza. I to im niebezpieczniejsze tym bardziej trza. Żołnierz nie jest od tego, coby ładnie wyglądał i maszerował, no chyba że w kompanii reprezentacyjnej jest, ale od tego, coby walczył. A walka jest niebezpieczna. Żołnierz ma umieć się narażać, ma umieć działać w warunkach, w których ktoś dybie na jego życie. A tego z książek się nie wyuczy. Więc skoro u nas wojny nie ma (i Panu Bogu dzięki!), to powinni nasi żołnierze walczyć w innych krajach. Jeden komandos w prawdziwie wojennych warunkach przeszkolony wart jest więcej niż setka, która ledwo co poligon widziała.
Jak taki będzie miał do wroga strzelić, to strzeli i trafi, zanim wróg trafi w niego.
A jakby co, to do siebie też trafi.
Oczywiście - trza. I to im niebezpieczniejsze tym bardziej trza. Żołnierz nie jest od tego, coby ładnie wyglądał i maszerował, no chyba że w kompanii reprezentacyjnej jest, ale od tego, coby walczył. A walka jest niebezpieczna. Żołnierz ma umieć się narażać, ma umieć działać w warunkach, w których ktoś dybie na jego życie. A tego z książek się nie wyuczy. Więc skoro u nas wojny nie ma (i Panu Bogu dzięki!), to powinni nasi żołnierze walczyć w innych krajach. Jeden komandos w prawdziwie wojennych warunkach przeszkolony wart jest więcej niż setka, która ledwo co poligon widziała.
Jak taki będzie miał do wroga strzelić, to strzeli i trafi, zanim wróg trafi w niego.
A jakby co, to do siebie też trafi.
| I cóz? |
środa, styczeń 18
Zoofobia
Spotkałek wcoraj organiściucha z Cichej Lipki. Tak, jokbyk juz nie mioł kogo...
No i organiściuch pedział mi, co to jeden poseł, jak usłyszał o związkach partnerskich ze zwierzętami, to go to strasznie ubodło i stwierdził, że dla niego to obraźliwe, bo on to tylko z chłopami, a z żadnymi owieczkami, a nawet baranami, w żadne związki partnerskie wchodzić nie będzie i nawet słyszeć o tym nie chce. I jeszcze organiściuch gadał dalej, co tego posła może będą za zoofobię karać.
No to ja się go zapytałem, czy jak on jest świnia, a ja go znieść nie mogę, to może ja też zoofobem jestem? Ale na to odpowiedzieć mi jakoś nie chciał.
No i organiściuch pedział mi, co to jeden poseł, jak usłyszał o związkach partnerskich ze zwierzętami, to go to strasznie ubodło i stwierdził, że dla niego to obraźliwe, bo on to tylko z chłopami, a z żadnymi owieczkami, a nawet baranami, w żadne związki partnerskie wchodzić nie będzie i nawet słyszeć o tym nie chce. I jeszcze organiściuch gadał dalej, co tego posła może będą za zoofobię karać.
No to ja się go zapytałem, czy jak on jest świnia, a ja go znieść nie mogę, to może ja też zoofobem jestem? Ale na to odpowiedzieć mi jakoś nie chciał.
| I cóz? |
poniedziałek, styczeń 16
Nie da się i już!
Przeczytałem właśnie, co jedna z ostatnio uchwalonych ustaw blokuje świątecznej orkiestrze Owsiaka możliwość dawania aparatury szpitalom. Nigdym nie był szczególnym zwolennikiem tej akcji, ale nie przeszkadza mi - chcą ją robić, niech i robią, po kiego im przeszkadzać.
Ale to mi przypomniało, jak pogadałem sobie z pewnym matematykiem, co był u mnie w bacówce zeszłego lata. I on mi pedział, co jak jakiś system jest wystarczająco pokomplikowany, to nie jest możliwe ujęcie go w sztywne reguły. I to nie dlatego, co ludzie są omylni. Sama matematyka tego zabrania. Zawsze znajdzie się jakowyś przypadek nie pokryty regułą, albo też zawsze znajdzie się taki, dla którego reguły będą sprzeczne. Albo i jedno i drugie. Ponoć jeszcze przed druga wojną ktoś takie twierdzenie matematyczne udowodnił. No i hej, ja w to jak najbardziej wierzę. Ino ci u władzy pewno nie wierzą. A może o tym wcale nie wiedzą? Zresztą: kto ich ta zrozumie...
Ale to mi przypomniało, jak pogadałem sobie z pewnym matematykiem, co był u mnie w bacówce zeszłego lata. I on mi pedział, co jak jakiś system jest wystarczająco pokomplikowany, to nie jest możliwe ujęcie go w sztywne reguły. I to nie dlatego, co ludzie są omylni. Sama matematyka tego zabrania. Zawsze znajdzie się jakowyś przypadek nie pokryty regułą, albo też zawsze znajdzie się taki, dla którego reguły będą sprzeczne. Albo i jedno i drugie. Ponoć jeszcze przed druga wojną ktoś takie twierdzenie matematyczne udowodnił. No i hej, ja w to jak najbardziej wierzę. Ino ci u władzy pewno nie wierzą. A może o tym wcale nie wiedzą? Zresztą: kto ich ta zrozumie...
| I cóz? |
czwartek, styczeń 12
Esemesowa perć
Hej, o wielu rzeczach chciałbym tu napisać, ino życie ciut mnie jakoś ostatnio przycisło i nie mam czasu usiąść i pomyśleć. Ale co się odwlecze to nie uciecze.
A tymczasem tych, co tu sobie przyjść i poczytać gazdowe gadki lubieją, pyiknie proszę o zagłosowanie na mnie w blogowym konkursie. Trza ino wysłać esemesa C00105 na numer 7122. Jednego dutka z ogonkiem to raptem kosztuje, a gaździe zawszeć po tym lepiej we wnuku będzie.
A tymczasem tych, co tu sobie przyjść i poczytać gazdowe gadki lubieją, pyiknie proszę o zagłosowanie na mnie w blogowym konkursie. Trza ino wysłać esemesa C00105 na numer 7122. Jednego dutka z ogonkiem to raptem kosztuje, a gaździe zawszeć po tym lepiej we wnuku będzie.
| I cóz? |
poniedziałek, styczeń 9
Połówki
Kazek, mój imiennik, ten, co to o nim już tu parę razy pisałem, do ślubu się szykuje i z tego, co widać, dobrze mu z tym, hej.
A tymczasem na jednym czytywanym przeze mnie blogu En zamieściła ciekawą notkę. Chętnie bym skomentował to tam, ino do tego trza mieć konto na onecie, a nie mam. No to napiszę tu.
W wielu sprawach En słusznie pisze, ino racji nie ma w tym, co dobranie się chłopa z babą jak dwóch idealnie pasujących do siebie połówek to mit. Bo to się zdarza. Rzadko, prawda, ale się zdarza. Ja sam z moją Babą jesteśmy na to przykładem. Zaś do sąsiadów na lato albo i na zimę przyjeżdża raz na czas taka jedna para z Krakowa. Po ślubie oni są ponoć już dwadzieścia lat, a jak się na nich popatrzy, to jakby wcale nie byli i właśnie się wyrwali, coby pobyć ze sobą razem.
A jakeśmy trochę kiedyś nad herbatą góralską posiedzieli, to pon z tej pary pedział mi, co za młodu w miłość od pierwszego wejrzenia nie wierzył ni w ząb. Ale wyszło na to, co Pan Bóg ma przewrotne poczucie humoru, bo akurat jemu się trafiło. I bardzo się z tego cieszy. Hej, nie dziwię mu się.
A tymczasem na jednym czytywanym przeze mnie blogu En zamieściła ciekawą notkę. Chętnie bym skomentował to tam, ino do tego trza mieć konto na onecie, a nie mam. No to napiszę tu.
W wielu sprawach En słusznie pisze, ino racji nie ma w tym, co dobranie się chłopa z babą jak dwóch idealnie pasujących do siebie połówek to mit. Bo to się zdarza. Rzadko, prawda, ale się zdarza. Ja sam z moją Babą jesteśmy na to przykładem. Zaś do sąsiadów na lato albo i na zimę przyjeżdża raz na czas taka jedna para z Krakowa. Po ślubie oni są ponoć już dwadzieścia lat, a jak się na nich popatrzy, to jakby wcale nie byli i właśnie się wyrwali, coby pobyć ze sobą razem.
A jakeśmy trochę kiedyś nad herbatą góralską posiedzieli, to pon z tej pary pedział mi, co za młodu w miłość od pierwszego wejrzenia nie wierzył ni w ząb. Ale wyszło na to, co Pan Bóg ma przewrotne poczucie humoru, bo akurat jemu się trafiło. I bardzo się z tego cieszy. Hej, nie dziwię mu się.
| I cóz? |
sobota, styczeń 7
Węgrzy uwierzyli i nie uwierzyli
Tak się patrzę na to, co się na Węgrzech wyrabia.
I dochodzę do wniosku, że Węgrzy jak w zeszłym roku zaczęli się buntować przeciw swojemu poprzedniemu rządowi, to chyba uwierzyli popularnej w Europie propagandzie, co to lekarstwem na socjalizm jest więcej socjalizmu. Albo też - co to nie w ustroju problem, ino w ludziach i jak dobrzy ludzie będą zarządzać socjalistycznym państwem, to mieszkańcom będzie dobrze (u nas coś takiego propaguje PiS).
No i teraz mają za swoje... Ceny u nich rosną na potęgę, podatki też. A ludziska chyba wierzyć rządowi do końca przestali, bo wypłacają z banków swoje dutki i wymieniają je na zagraniczne waluty, nawet tak niepewne jak euro. Ino patrzeć, jak tam rypnie...
I dochodzę do wniosku, że Węgrzy jak w zeszłym roku zaczęli się buntować przeciw swojemu poprzedniemu rządowi, to chyba uwierzyli popularnej w Europie propagandzie, co to lekarstwem na socjalizm jest więcej socjalizmu. Albo też - co to nie w ustroju problem, ino w ludziach i jak dobrzy ludzie będą zarządzać socjalistycznym państwem, to mieszkańcom będzie dobrze (u nas coś takiego propaguje PiS).
No i teraz mają za swoje... Ceny u nich rosną na potęgę, podatki też. A ludziska chyba wierzyć rządowi do końca przestali, bo wypłacają z banków swoje dutki i wymieniają je na zagraniczne waluty, nawet tak niepewne jak euro. Ino patrzeć, jak tam rypnie...
| I cóz? |
Subskrybuj:
Posty (Atom)
